- Dlaczego uważasz że jesteś nieszczęśliwa? Masz wszystko to co chcesz, to co nie jedna dziewczyna by ci zazdrościła, a jednak masz problemy. Dlaczego?
- To nie tak. Ja jestem szczęśliwa, teraz na pewno. Szczęśliwa, stęskniona i wolna. Dużo wiem, czuję, ale to wciąż za mało. Nie powiem nigdy, że jestem nieszczęśliwa. Nauczyłam się wiele, poznałam inne obyczaje. Inny charakter, całkiem odmienny i interesujący. Czy mój wybór był dobry? Może, ale moje postępowanie na pewno nie. Jak tak sobie wszytko po kolei wspominam, to to wszystko jest tak dziwne, że nie potrafię po prostu tego opisać. Bawiłam się w "inną wiarę". Poświęciłam temu czas i nagle z kosmosu urwał mi się satanista. Z takich rzeczy nie wynika nigdy nic dobrego, pożałowałam i to porządnie, ale jednak nie żałuję mojego postępowania. Tak musiało być, szkoda, ale nie mam na to wpływu, nawet jeśli potrafiłabym zacząć wszystko od nowa. Takie przyjaźnie w internecie są fajne, ale gorzej jest po rozstaniu. W normalnym życiu jest łatwiej. Nie widujesz go, nie słyszysz o nim nic, a w internecie możesz sprawdzić wszystko to co chcesz, dlatego serce ci krwawi bo czasami chciałabyś coś zmienić i piszesz, lecz jego odmienność nie potrafi drugi raz dopuścić ciebie do siebie, nieważne że będzie jeszcze lepiej, że masz palny, czy tego pragniesz, on tak chce i sam sobie robi krzywdę. Będzie to wszystko pamiętał przez dłuższy czas, będzie cierpiał, wił się z tęsknoty, ale nie napisze. Zawsze będzie udawał twardziela, zawsze wszystko mu obojętne, ale jak trochę go poznasz to zobaczysz wszystko. Czytasz, piszesz, a z drugiej strony cisza. Po jakimś czasie ci trochę przechodzi, przyjaciele ci pomagają i uświadamiasz sobie że to już koniec. Nie ma nic. Jedynie w serce wbity nóż, którego sama nie wyjmiesz od tak. Może zrobić to tylko on, albo czas, który powoduje że cierpisz. Niby kończyłaś wszystko już milion razy, ale jednak nigdy nie mogłaś powstrzymać się od napisania. Po prostu się nie dało. W porównaniu do wypowiedzianych słów, wypisane możesz ciągle czytać. Wybacza i o dalej? Nic, dosłownie nic. Ale zrobił to czego chciałaś, przecież tylko o to ci chodziło. Pisał coś jeszcze? Uszczęśliwiło cię to? Może na chwilę, ale skoro wie co czuje, to niech robi co chce, to co mu serce podpowiada. Boi się kolejnego załamania, ale nie potrzebnie. Ja też jestem smutna, przykro mi, nawet teraz mam oczy we łzach. Nie wytrzymuję tego. Tak będzie lepiej? Nie, nic co go nie dotyczy nie będzie lepsze, ale trzeba sobie jakoś z tym poradzić. Chciał to zakończyć? Dobrze, ale tym razem już tak na zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz