sobota, 23 listopada 2013

,,Sen"

      Śniła mi się pustka. Wszędzie tylko czarno i szaro. To była chyba jakaś ulica. Nikogo, prócz mnie nie było. Nikogo żywego. Szłam przed siebie, omijając jakieś duże, czarne cienie. Niczego nie mogłam łatwo dostrzec. Wszystko było zamazane, w cieniu mroku. Idąc usłyszałam z tyłu jakiś szmer. Gwałtownie się odwróciłam. Nic nie zobaczyłam. To było dziwne. Z czasem coraz więcej słyszałam głosów czy dźwięków. Zaczęłam panikować, biec. Biegłam długo przed siebie. Potem stanęłam. wszystko ucichło. Zrobiło się troszkę jaśniej. Zorientowałam się, że jasno jest tam, gdzie stoję. W ziemi, pod stopami. Stojąc tak, poczułam ciepło. Takie samo, jakby ktoś ze mną był, bardzo blisko. Ale nikogo nie było, a to jeszcze bardziej mnie przerażało.
      - Co to za miejsce. - Pomyślałam. - Co się tu dzieje.
      Po paru następnych krokach poczułam ból w lewym ręku. Cała mi zdrętwiała i zbladła, od ramienia, aż po końcówki palców. Wiedziałam że coś mnie otacza, że coś jest blisko mnie. Po chwili poczułam ostry ból w oczach. Jakby coś mi je wypalało. Ręka już nie bolała, przynajmniej tak mi się zdawało. Chwyciłam się za głowę i upadłam na kolana. Otworzyłam je i zobaczyłam wielkie, czarno-czerwone kopyta. Podniosłam wzrok i spojrzałam na całą postać. Była wielka, pokryta jakąś dziwną masą. Miała pięć zmutowanych rąk z pazurami, ogromne czarne skrzydła na plecach i czarne duże rogi. Twarz przypominała zwierzęcy pysk. Bałam się. Wokół niego stało pełno różnych diabłów, były straszne, ale nie przerażały tak, jak ich władca.
      - Nie patrz się mu w oczy, udawaj że go nie widzisz. - Usłyszałam głos. Wydawało mi się że to moje sumienie tak mi podpowiada. Powoli opuściłam wzrok i odsunęłam się.
      - Kim jesteś. - Pomyślałam.
      Znowu usłyszałam ten sam głos.
      - Nie myśl, bo on potrafi je wyczytać. Możesz za to mówić. Nie usłyszy tego. Jestem upadłym sługą, czyli odrzuconym diabłem.
      Zaczęłam się rozglądać tak samo jak na początku, udając, że nadal niczego nie widzę. Ale teraz już przynajmniej wiem. To nie była ulica, tylko piekło. Widziałam szatany, diabły, demony. Było ich tysiące. Widziałam ich mury i główną bramę. Kopalnie, najgłębsze z najgłębszych. Zadziwiało mnie to. Tak samo jak fakt upadłego diabła.
      - Nigdy nie słyszałam o upadłych diabłach. Przecież nie można zostać wyrzuconym z piekła. - Powiedziałam dość spokojnie, nadal chodząc po dziedzińcu.
      - Można. W piekle są same najgorsze i najbardziej przerażające osoby. A mnie piekło zmieniło. Na lepsze.
      - Co teraz poczniesz. - Spytałam nie dowierzając.
      - Czeka mnie rozerwanie duszy. Nie nadaję się ani do nieba, ani do piekła. W takiej sytuacji demon niszczy moją dusze i po prostu jej nie ma. A teraz uciekaj, nie patrz na nic. Uciekaj i biegnij ile sił. Nie zatrzymuj się, bo może się to skończyć dla ciebie źle.
      Zniknął, a razem z nim moja umiejętność widzenia piekła. Postanowiłam biec, zgodnie z nakazem tego ducha. Nie zatrzymywałam się. Biegłam, uciekałam.Wydawało mi się że stoję w miejscu, ale w jednej chwili się potknęłam.
      - Obudziłam się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz