niedziela, 24 listopada 2013

,,Jej obraz"

      Siadała zawsze wieczorem na ławce. Lubiła sobie chwilę posiedzieć w samotności. Park ma blisko domu, więc było ją widać z jej okna. Siadała na ławkę i włożyła sobie słuchawki w uszy. Zaczęła obmyślać problem miliona myśli, a czasu miała mało. Wybierała te najważniejsze. Nie były nimi tematy o chłopakach. Rozmyślała o smutku. O ludzkich problemach. Lista się nie kończyła.
      Ostatnio odeszła jej ukochana babcia. Zawsze mogła na nią liczyć, a teraz kolejny brak. Musi żyć dalej. Sama. Matka ciągle zajęta, a ojca nie ma. Cholerny drań. Zostawił ją jak była całkiem mała. Chłopaka nie chce, bo nie potrzebuje kolejnego załamania i nie chce się narażać. Nie przeżyła by rozstania.
      Pewnego razu, gdy tak siedziała, zauważyła go. Nie chciała by on zrobił to samo. Uciekła. Nie lubiła się przywiązywać. Była tchórzem. Wiedziała o tym. Kiedyś się przełamie, ale nie teraz. Nie śpieszy się jej. Ma czas, dużo czasu. nigdy nie miała tego czego chciała, dlatego przestała marzyć. Bo po co, jeśli i tak to tylko jest puste marzenie. Nie potrzebne jej to. Nie szuka zrozumienia, ani akceptacji u innych. Żałowała wielu decyzji, ale nie maiła siłę na zmianę. Jest jaka jest. Chowała się. Była wstydliwa. Dążyła do celu w swój własny sposób. Lubiła myśleć. Wymyślać różne historie. Wykazywała się tym w szkole.  Maiła dobre stopnie, ale niską samoocenę. Nie miała wielu przyjaciół. Nie ufała nikomu. Wiedziała że kiedyś będzie szczęśliwa. Kiedyś. Za parę lat. Dlatego była silna. Nie poddawała się i nawet przez chwilę nie przeszła jej myśl o samobójstwie. Była inteligentna. Walczyła. Miała zniszczone serce.
      Następnie wstała i poszła w stronę swojego mieszkania. Otworzyła drzwi od klatki i zniknęła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz